29 psów odebranych z hodowli ZKwP

29 psów z hodowli ZKwP odebranych z karygodnych warunków – prosimy o pomoc!
 
Guzy, wrośnięte szwy po cesarskim cięciu, dziury w dziąsłach – przetoki, zapalenia skóry, oczu, uszu, przerośnięte pazury, marketowa karma, porozrzucane kości i nieświeże mięso.
 
Horror w hodowli zarejestrowanej w ZKwP – najbardziej zadbane były tu puchary i medale. Na ścianie brakowało na nie miejsca.
 
Ostatnia kontrola była przeprowadzona w 2018 roku – według hodowczyni. W protokole z kontroli czytamy, że psy były w wzorowej kondycji, ale w zaleceniach, sugestia, by je odchudzić. Właścicielka twierdzi, że w takich warunkach trzymała psy od zawsze i że dba o niej doskonale. Smród jaki zastają nasi inspektorzy, to efekt zaniedbań nie tygodni, a lat.
 
Brak jakiejkolwiek dezynfekcji, porozrzucane kości, tania marketowa karma lub rzucone nieświeże mięso. I ten stół do przygotowywania posiłków… jedzenie i fekalia razem.
Psy śpią w piwnicy, na paletach, które są pokryte cienkimi kocami. Nie wymieniane, nie prane od nie wiadomo kiedy.
 
Psiaki z dziurami w dziąsłach i przetokami, podawane mają do jedzenia kości.
Kiedy sprawdzamy uzębienie jednego psa, zęby nagle same wypadają.
 
Zapalenia oczu, uszu, przerośnięte pazury. Te psy nie miały zapewnionej nawet podstawowej pielęgnacji. Pieniądze lepiej było wydawać na alkohol.
Właścicielka jest agresywna, zarówno względem pracowników schroniska, jak i policjantów. Co chwile zmyślona kolejna historia. Kiedy zadajemy jej pytania, o konkretne zabiegi, nie potrafi odpowiedzieć. W domu nie ma żadnej dokumentacji weterynaryjnej poza profilaktyką szczeniąt i rodowodami. Opowiada o chorobach ortopedycznych, o cesarskim cięciu, które wykonano kilka lat temu, nie potrafi nam odpowiedzieć, dlaczego psiak nie był na kontroli po zabiegu i nie ściągnięto mu szwów.
To musiało być dawno, bo nawet po bliźnie nie został ślad, za to poniżej szwów, znajdujemy kolejny guz.
 
Odebraliśmy łącznie 29 psów – 11 szczeniąt i 18 dorosłych. Hodowla została usunięta z członkostwa ZKwP.
 
Niektóre psy na drugi dzień miały uczestniczyć w wystawie psów. Prosto z takich warunków. Kochani, bardzo prosimy Was o pomoc dla uratowanych psiaków. Przed nami wiele zabiegów, m.in. usunięcia guzów, przetok, sterylizacji i kastracji. Dalsza diagnostyka. To dla nas ogromne koszty i wyzwanie przyjąć pod opiekę 29 psów jednego dnia. Pod naszą opiekę trafiły jamniki królicze i miniaturowe, buldożki, mops, pinczer małpi, charciki. Dla wszystkich szukamy także domów tymczasów, a dla szczeniąt stałych.
 
Prosimy pomóż im odzyskać zdrowie i godność, niech w końcu przestaną być produktem:
 
– 63 1020 5402 0000 0402 0461 7579, w tytule „hodowla”
–  PayPal: otoz.zgora@gmail.com
 
Pilnie potrzebujemy też karmy, podkładów i rękawiczek jednorazowych
 
 
 
Przykładowe marki, którymi chętnie zjadają nasze maluchy: Brit, Bosh, Animonda, Rinti, Rocco, Wolf, Belcando, Bozita.
 
Przykładowe karmy dla suczek karmiących:
 
Adres do wysyłki:
Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt
ul. Szwajcarska 4
65-169 Zielona Góra
 
 
 
 

Jeden wyrzucił, drugi potrącił, trzeci pojechał dalej

Jeden wyrzucił z samochodu, drugi potrącił, trzeci ominął, ale się nie zatrzymał… Pilnie potrzebna pomoc! www.ratujemyzwierzaki.pl/uzi
 
Dopiero czwarty kierowca zatrzymał się, zabrał psa i przywiózł do naszego schroniska (za co bardzo dziękujemy).
Brakuje nam słów na ludzką obojętność.
 
Samochód pełen krwi, a w nim malutki psiak, ofiara ludzkości.
 
Przetrącona łapa, złamana kość, rozerwana skóra.
 
Psiak przywieziony z gminy, która nie ma wskazanego lekarza weterynarii w przypadku udzielenia pomocy zwierzętom – ofiarom kolizji drogowych. Pan, który uratował psiaka, przyjechał do nas. Nie odmówiliśmy pomocy. Nasz lekarz weterynarii przyjechał do naszego gabinetu, by walczyć o życie psiaka.
 
Psiak dostał leki przeciwbólowe, kroplówkę wzmacniającą, rana została zabezpieczona, wykonane zostało również m.in. badanie USG, które na szczęście wyklucza krwotok wewnętrzny.
Czekamy na badanie RTG. Na ten moment nie wiemy, czy da się uratować łapę.
 
Czy można to nazwać szczęściem? Nie potrafimy na to odpowiedzieć, mając świadomość, że w zaledwie kilka chwil spotkało go tyle złego ze strony ludzi.
 
Prosimy Was o wsparcie, o pomoc w opłaceniu opieki weterynaryjnej (w tym zabiegu), a przede wszystkim prosimy o pomoc w szukaniu domu tymczasowego lub stałego, kiedy stan psiaka się ustabilizuje.
 
Prosimy pomóżcie – psiak zasługuje na życie, byśmy mogli zapracować na jego wybaczenie człowiekowi.
– 63 1020 5402 0000 0402 0461 7579, w tytule: przelewu: „potrącony psiak”
– PayPal: otoz.zgora@gmail.com
 
Jeśli rozpoznajesz tego psiaka lub wiesz, kto jest jego właścicielem, zadzwoń: tel. 577 466 576

Kiedy założyliśmy mu kaganiec do badań – zasnął, jakby znalazł kryjówkę przed człowiekiem

Bronił się, więc założyliśmy mu kaganiec. Nagle zasnął, jakby znalazł się w bezpiecznej kryjówce, gdzie nie odnajdzie go człowiek.
Prosimy o pomoc dla tego maleństwa
 
Skulony w kłębek, trzęsący się z zimna. Wycieńczony, głody, spragniony. Zachowuje się jakby od dawna tak naprawdę nie spał. Lituje się nad nim Pani, która daje mu posiłek, a następnie szuka pomocy dla niego. Nie odwraca oczu od obrazu nędzy i rozpaczy.
 
Przewieziony do schroniska, jest przerażony. Na początku próbuje się bronić. Nie pozostawia nam wyboru, musimy założyć kaganiec, by bezpiecznie i sprawnie pobrać zeskrobiny ze skóry. A on się nagle poddaje. Zanurzony pyszczkiem w kagańcu, zasypia jakby znalazł bezpieczną kryjówkę.
 
Zaropiałe oczy, wyłysiała zaczerwieniona skóra, pokryta ranami, strupami i wybroczynami. Łupież, zapchane uszy brudem i łuszczącą się skórą. Więcej w psie ran niż samego psa. Gdzie nie dotkniesz, tam tylko ból. Nawet jego malutki ogonem nie umknął zaniedbaniu i chorobie.
 
Mikropiesek bez historii, chociaż na pewno miał kiedyś dom, albo coś co wydawało mu się domem. Powsinogą nie był, bo nikt go nie kojarzy. Chyba, że panuje tu kolejna lokalna zmowa milczenia. Chociaż obraz tego psa jest powodem by krzyczeć.
 
Hugo to młody, malutki psiak, który trafił pod naszą opiekę. To na nas spoczywa odpowiedzialność za jego życie i zdrowie, a później znalezienie nowego, najlepszego domu.
 
U naszego maluszka na ten moment stwierdzono świerzb, więc przed nami tygodnie kąpieli i smarowania, suplementacji. Przed nim także kolejne badania.
 
Prosimy, pomóżcie pokryć koszta diagnostyki oraz leczenia, zakupów suplementów, wcierek i szamponów. Raz chcielibyśmy, by czas przyśpieszył, by doba była krótsza, żebyśmy szybko mogli pochwalić się efektem – zdrowym psem o wygojonej skórze i bujnej, gęstej sierści. Niestety, na to przyjdzie nam wszystkim poczekać. W tym wypadku czas będzie leczył rany i złamane psie serce.
 
– 63 1020 5402 0000 0402 0461 7579, w tytule: „Hugo”
– PayPal: otoz.zgora@gmail.com
 
Hugo to młody, malutki psiak, który trafił pod naszą opiekę. To na nas spoczywa odpowiedzialność za jego życie i zdrowie, a później znalezienie nowego, najlepszego domu.
 
A może zechcecie nas wesprzeć suplementami lub szamponami przeciwświądowymi?
 
Przykładowe produkty, możecie znaleźć tutaj:
 
 
 
 
 
 
Adres do wysyłki:
Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt
ul. Szwajcarska 4
65-169 Zielona Góra

Pies rodzinnych sporów

Po co leczyć, po co kastrować, po co być człowiekiem? 16 letni staruszek ofiarą rodzinnych przepychanek.
 
Jego właściciel umarł, został dom z posesją, a na niej pies. Z dostępem do rozwalającej się budy, gdzie mógł spać na gołych dechach
 
Żyjący na dworze, dokarmiany przez rodzinę. Wodę pił z brudnego gara, w której pływała motyka.
 
Nikt nie weźmie, nikt się nim nie zaopiekuje, bo niby czemu? Argumenty, że oni tam mieszkają, niech oni się zajmują przemieszane z lamentem, żeby zwrócić psa na posesję, bo tak jakoś szkoda, jak go tam nie ma.
 
Pytamy, dlaczego nie zabrano go do lekarza z tak ogromny guzem, słyszymy, że skoro je, to myśleli, że samo się zagoi. Najwyraźniej pies musi konać z głodu, by zasłużyć na wizytę.
I nieustające parcie, by zwrócić psa. Komu? Z powrotem na posesję. Czy wezmą do domu? Nie. Nawet po operacji? Nawet.
 
Uparcie wypełniają ankietę przedadopcyjną. Miejsce pobytu? Kojec. Dyskusja o opiece, o geriatrycznym schorowanym psie, o paliatywnej pielęgnacji, poszła na marne. Pies niczym krasnal ogrodowy ma wrócić na miejsce. Po co? Po nic.
 
Nadziejek został z nami. Rozpadający się guz okołoodbytowy to niestety skutek braku kastracji. A jego wielkość i stan to zbiorowa wina spadkobierców posesji i rodziny zmarłego właściciela psa.
 
Niestety, u Nadziejka wykryto liczne przerzuty nowotworu, rozsiane po całym ciele. Psiak biega po drugiej stronie Tęczowego Mostu.

Pilnował sterty palet

Kiedy głód przegrywa z przerażeniem. Malutki piesek na uwięzi pilnował sterty palet. Pilnie potrzebny dom i mokra karma dla Bartcika!
 
Nakrapiany zmarznięty „jamniczek”, w nieocieplonej prowizorycznej budzie, zbitej ze starych mebli. Przemoknięty dach, a w środku ani źdźbła słomy.
 
Właścicielka próbuje nam wmówić, że on tylko tutaj na chwilę. A za nic nie daje się dotknąć, przerażony próbuje podejść tylko na widok jedzenia.
 
Bart wrócił z naszymi inspektorami. Niestety nadal jest przerażony i broni się pokazując ząbki i próbując kłapnąć. Schronisko również mu nie służy, a temperatura coraz niższa. Potrzebuje spokojnej przestrzeni, bez zgiełku i nadmiaru bodźców.
 
Pilnie szukamy dla niego schronienia. Domu tymczasowego lub organizacji, która mogłaby przejąć nad nim opiekę.
 
Kontakt w sprawie Barta:
Tel. 577 466 576
e-mail:  ankietyprzedadopcyjne@gmail.com
 
Prosimy też o pomoc w zakupie mokrej karmy dla naszego „Wielokropka”.
 
Przykładowe karmy:
 
 Adres do wysyłki:
Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt
ul. Szwajcarska 4
65-169 Zielona Góra
 
Można też przekazać darowiznę na zakup:
– 63 1020 5402 0000 0402 0461 7579, w tytule: „Bart”
– PayPayl: otoz.zgora@gmail.com

Uwięziony w drewutni

Żył w składziku, między drewnem a siekierą!  Pilnie szukamy domu dla Lubcia!
 
Czy można bardziej upodlić psa, niż włożyć go do plastikowej skrzynki i wstawić do drewutni? Można mu jeszcze uwiązać łańcuch na szyi.
 
Właścicielka niestety nie widziała nic złego w takiej „opiece”. Nie jednego tak wychowała na uwięzi. Tylko „ten jakiś dziwny, bo kopie doły”.
 
Trzyletni psiak pozbawiony radości życia. Na nasz widok nawet nie drgnął, leżał zrezygnowany w swoim wątpliwej jakości posłaniu.
 
Do dyspozycji miał jeszcze drut, siekierę i pełno drewna do zabawy.
 
Lubciowi w odróżnieniu od jego poprzedników, ściągnięto łańcuch za życia dzięki naszym inspektorom. Jednak do szczęścia jeszcze potrzebuje domu. Niech bezdomność nie będzie jego ostatnim kompanem.
 
Jeszcze niepewny i przestraszony, bardzo grzeczny bez cienia agresji. Ma ok. 3 lat, jest średniej wielkości.
 
Szukamy dla niego domu tymczasowego, a jeszcze lepiej stałego.
Tel. 577 466 576
 e-mail: ankietyprzedadopcyjne@gmail.com
 
Jeśli nie możesz dać mu domu, a chcesz w jakiś sposób mu pomóc, możesz zakupić dla Lubcia przysmaki, które na pewno pomogą nam odbudować zaufanie i radość na widok ludzi.
 
Przykładowe smaczki, można znaleźć tu:
 
Adres do wysyłki:
Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt
ul. Szwajcarska 4
65-169 Zielona Góra